Maraz czyli Niemiecki i Europejski system deportacji . Jedni wylatują drudzy wlatuja.

Maraz czyli Niemiecki i Europejski system deportacji . Jedni wylatują drudzy wlatuja.

 

Gdy Niemcy próbują rozprawić się z odrzuconymi osobami ubiegającymi się o azyl i uchodźcami kryminalnymi, jej urzędnicy są ograniczani .

Co sie dzięje:

– Koszty posiłków na pokładzie są pobierane z dziennych diet podróży funkcjonariuszy, które są już znikome.

– Po powrocie oficerów z, powiedzmy, wyczerpującej 72-godzinnej podróży do Azji lub Afryki, muszą skrupulatnie rejestrować godziny pracy. 

 – Czasami funkcjonariusze zmuszeni są do pracy w podózy na 20-30 godzin.

– Funkcjonariusze muszą również zapłacić z góry za koszty poniesione podczas pracy za granicą – „a potem czekam tygodnie, aż rząd mnie zwróci”.

– Ponadto eskortujący funkcjonariusze niezmiennie mają problemy z otrzymaniem pełnych premii za zmianę – ponieważ nie ma ich w domu i nie mogą brać udziału w rotacyjnych planach.

W końcu zarabiają mniej pieniędzy niż mogliby, gdyby po prostu zostali w Niemczech. Taka jest rzeczywistość, choć większość ludzi rzadko o tym słyszy.

Po masowej, niekontrolowanej migracji w 2015 i 2016 roku minie wiele lat, zanim zacznie działać normalność i porządek.

Ale zamiast zmagać się z atakami i współpracować w celu ustanowienia spójnego systemu przepisów dotyczących azylu, przepisów imigracyjnych i uporządkowanych deportacji, które działają dla wszystkich, sprawy stały się bardziej chaotyczne i zdezorientowane. I tak problem pozostaje jednym z najniższych wiszących owoców dla populistycznych polityków i prawicowych mediów, aby się nad tym zastanowić. Kiedy akty przemocy są popełniane przez cudzoziemców, największy tabloid w Niemczech pyta: „Ile jeszcze musi być ofiar?”.

Rzeczywistość sytuacji jest często zagłuszana przez cały zgiełk. Wydaje się, że niemieckie rządy federalne i stanowe oraz ich organy administracyjne nie nauczyły się niczego z exodusu z Jugosławii w latach 90., który przyniósł ostatnią dużą falę uchodźców do Niemiec. Do dnia dzisiejszego w ośrodkach przetrzymywania przed wydaleniem w kraju jest miejsce dla mniej niż 500 osób, mimo że tysiące są przeznaczone na repatriację. Pomimo wszystkich przeciwnych stwierdzeń, nawet przypadek berlińskiego napastnika rynku bożonarodzeniowego, Anis Amri, obywatel Tunezji, który był produktem upadającej biurokracji azylowej, nie wywołał radykalnego przemyślenia ani przeglądu systemu, aby niemieccy biurokraci mogli się uczyć

Olbżymi bałagan , jedni zostaja deportowani podobna ilość osób przyjężdża.

Kilka liczb ilustruje bałagan, w jakim obecnie znajdują się europejskie i niemieckie systemy azylowe:

W świetle rozporządzenia dublińskiego, które stanowi, że migranci muszą składać wnioski o azyl w pierwszym kraju UE, w którym postawili stopę, Niemcy deportowali 9209 migrantów na inne europejskie w ubiegłym roku, przyjmując 7580 osób ubiegających się o azyl od innych.

W zeszłym roku z Niemiec deportowano 23.617 osób. Ale jednocześnie było 30 921 nieudanych prób deportacji. Stało się tak, ponieważ ludzie zachorowali, zaginęli, doznali jakiegoś złego losu lub dlatego, że przeszkadzały mu nakazy sądowe. Było 7849 przypadków „nieudanej dostawy w dniu lotu”, a 3232 razy, trwające próby repatriacji musiały zostać przerwane z powodu „odmowy transportu”, „oporu aktywnego / pasywnego”, „nieprzydatności w podróży lotniczej” lub „legalnego apele. ” Ale jednym z powodów nieuwzględnionych na tej liście jest: „Absurdalna złożoność administracyjna Niemiec”.

Jeden z federalnych funkcjonariuszy policji szacuje, że aby skutecznie deportować 150 osób, należy wszcząć 1000 oficjalnych procedur deportacyjnych, aby zidentyfikować około 600 osób, które kwalifikują się do deportacji. Z tych 600 należy zorganizować około 400 nocnych lotów w samolotach pasażerskich, aby ostatecznie przejąć opiekę nad 150 osobami, które mogą być rzeczywiście umieszczone w samolocie. A nawet ten numer nie jest pewny.

Po przeprowadzeniu deportacji rozpoczyna się „efekt drzwi obrotowych”. Nie ma oficjalnych statystyk, ale urzędnicy wysokiego szczebla szacują, że duża liczba deportowanych prędzej czy później wraca do Niemiec, aby spróbować szczęścia na nowo.

6 czerwca 2018 r. 90 cudzoziemców zasiadło w samolocie wyczarterowanym przez czeskie tanie linie lotnicze SmartWings. Na pokładzie było 83 policjantów , czterech lekarzy i ratownik medyczny. Lot odbył się w Madrycie, ponieważ 90 mężczyzn, kobiet i dzieci po raz pierwszy dotknęło Europy w Hiszpanii. Zgodnie z unijnym prawem azylowym powinni byli tam pozostać, a nie kontynuować podróż do Niemiec.

 Pięciu cudzoziemców zostało zmuszonych do noszenia ochraniaczy na głowę lub ugryzienia, ponieważ stawiali opór transportowi. Eskorty policyjne regularnie znajdują żyletki w podeszwach butów lub w ustach ludzi, których deportowani używają do zranienia siebie. Pokazuje to, jak wysokie mogą być stawki: dla wielu z tych pasażerów zmuszonych do repatriacji jest kwestia życia i śmierci.

Do tej pory funkcjonariusze, którzy towarzyszyli deportowanym, nie otrzymali ani jednego centa za to, nawet jeśli przekracza to normalne wymagania ich pracy. Zamiast tego otrzymują zwykłe świadczenia otrzymywane przez urzędników państwowych podczas podróży, na przykład podczas konferencji.

Tak nie jest na przykład w Norwegii. Tam rząd płaci funkcjonariuszom policji od 600 do 2000 euro za lot. Włochy płacą swoim oficerom 1000 euro za każde trzy eskortowane loty repatriacyjne. Obecnie niemieckie ministerstwo spraw wewnętrznych rozważa wprowadzenie dodatkowego systemu wynagrodzeń – od ponad roku manipuluje szczegółami – ale nie przekroczy 50–100 euro za podróż. Maksymalna stawka miałaby zastosowanie tylko do lotów dłuższych niż osiem godzin. Wszystko to zgodnie z projektem ustawy, która może zostać ratyfikowana w 2020 roku.

Wielokrotnie loty deportacyjne zostały odwołane, ponieważ nie ma wystarczającej liczby oficerów eskortujących zgłoszonych do służby, mówi. Były „całe mnóstwo środków”, które się nie zdarzyły „ponieważ nikt nie zgłosił się na ochotnika”.

Najnowszym przykładem był środa 27 lutego. Był to lot z Düsseldorfu do Akry w Ghanie. 53ludzi miało zostać deportowanych, ale tylko 24 pojawiło się.. Spośród tych 24, osiem musiało zostać pozostawionych, ponieważ nie było wystarczającej liczby eskort.

Ostatecznie ośmiu cudzoziemców i tak musiało zostać spętanych; jeden uderzył oficera w głowę, drugi kopnął oficera w kolano, a trzeci kopnął oficera w brzuch.

Jednak cała ta polityka deportacyjna w Europie to jeden wielki bajzel ponieważ Niemcy deportowali 9209 migrantów do innych europejskich krajów w ubiegłym roku, przyjmując 7580 osób ubiegających się o azyl od innych Europejskich krajów.

Agnieszka W

21 marca 2019
Czytaj inne artykuły w dziale Felietony

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*